4 listopada 1966: Niszczycielska powódź we Florencji

4 listopada, 55 lat temu, wybuchła powódź we Florencji, jeden z katastrofalnych kataklizmów w najnowszej historii. Powódź, o której pamiętają książki historyczne (a dziadków też pytajcie!) Bo wydarzyła się w jednym z najpiękniejszych miast sztuki na świecie i dlatego, że była to scena wyjątkowego konkursu solidarnościowego, który widziała tysiące młodych Włochów kopią własnymi rękami i łopatą, aby pozbyć się błota i uratować cenne dzieła sztuki, które wylądują pod wodą.

HISTORIA POWODZI WE FLORENCJI

Między nocą a rankiem 4 listopada 1966, po dniach i dniach wyjątkowo złej pogody, która pustoszyła całe północne Włochy, rzeka Arno łamie swoje brzegi i Florencja jest zanurzona. Poprzedniej nocy znaczna część terytorium przez rzekę i jej dopływy została już zalana przez wodę, co spowodowało poważne szkody. Również dlatego, że po wielu dniach wrócili do swojego naturalnego łóżka, trzymać się w izolacji ze wszystkiego i wszystkich, wielu miast i obszarów wiejskich, do których można było dotrzeć tylko łodzią.

Także inne regiony zostały zniszczone przez powódź: Veneto, Trentino Alto Adige i Friuli doznały poważnych szkód.

Nad ranem deszcz nie ustał i woda z Arno, już poza kontrolą, dotarła do Piazza della Signoria, Duomo i zalała całe miasto.. Ci, którzy mogli opuścić swoje domy i szukać schronienia na wzgórzach. A z góry widział miasto zamienione w jezioro z wieloma małymi wysepkami, domami zatopionymi w błocie.

Trzeba pamiętać, Drogi Focusini, że 55 lat temu systemy bezpieczeństwa i alarmowe nie były tak doskonałe jak dzisiaj. Powódź nadeszła niemal nieoczekiwanie i przed dramatem nie podjęto żadnych działań prewencyjnych i ostrzegawczych.

ŚWIADEK

I tak ludzie nie tylko narażali swoje życie, ale dodatkowo tysiące obrazów, rzeźb, cennych rękopisów i innych bezcennych dóbr artystycznych zostało zatopionych iw wielu przypadkach ostatecznie zniszczonych. Wiele innych zostało jednak odzyskanych i uratowany przez wielu młodych ludzi, którzy przybyli do Florencji z całych Włoch i z zagranicy, w szaleńczym przypływie solidarności, aby ocalić stulecia włoskiej kultury i piękna, miejsca światowego dziedzictwa.

Czytamy podsumowanie listu, że jeden z tych bohaterów, Izba Kondorcetów, ówczesny student z Gwinei, napisał, aby przypomnieć sobie dni spędzone we Florencji w błocie.

ŚWIADEK

Mieszkałem w pensjonacie Cavour: Cóż za dreszczyk emocji, gdy widzę łodzie przepływające przez ulice! Miałem 24 lata, żadnych podobnych wydarzeń, nie od razu zdałem sobie sprawę z ogromu tragedii, której byłem świadkiem.

Kiedy zrozumiałem, żeby ratować dzieła sztuki, unikalne rękopisy, książki, których nie ma na świecie żadnych innych kopii, ruszyłem z całych sił. Pracował też 17 godzin dziennie, zatrzymując się, jak wielu młodych ludzi na całym świecie, tylko po to, by wypić lub zjeść kanapkę rękami i brudnymi rękawiczkami.

Zgłosiłem się na ochotnika do Biblioteki Narodowej i Akademii Georgofili. I ucieszyłem się, gdy kilka lat temu jedno z moich dzieci, wracając z Florencją z żoną, powiedziało mi, że widział książkę poświęconą tej tragedii i w której znalazło się również moje nazwisko!

Dodaj komentarz