Zawsze mówiono nam, że guma do żucia, zwana także „tyłką”, jest zła, naprawdę zła. Raczej nie. Japońskie badanie pokazuje, że pomaga się skoncentrować, strawić i uspokoić. Czy to jest złe dla zębów? Żaden problem: jest też guma bez cukru, więc dentysta… jej nie złamie.
Niektórzy nawet leczą dolegliwości, takie jak choroba lokomocyjna czy nudności. A gdybyśmy rozejrzeli się wokół, jak to nadchodzi
po zrobieniu tyłka stwierdziliśmy, że procedura jest bardzo interesująca na poziomie chemicznym. To byłby świetny eksperyment do zrobienia na lekcjach przyrody.
Jak „zrobić” gumę do żucia
Jeszcze około dwa wieki temu otrzymywano go z żywicy (związku sprężystego) wydzielanej przez niektóre gatunki drzew. Substancje takie jak guma arabska (która jest produkowana przez akacje) są używane razem z lateksem (kolejna naturalna substancja) w celu uelastycznienia. Aby zachować jej miękkość, dodaje się do niej oleiste substancje pochodzące np. z gliceryny.
Guma do żucia (ang. bubble) jest następnie wzbogacana aromatami, barwnikami i słodzikami. Te składniki, zmieszane razem, stają się barwną mieszanką podobną do ciasta chlebowego: umieszcza się ją w maszynie, która ją prasuje i przekształca w bardzo długie, gorące i lepkie cienkie paski.
Są one następnie pozostawiane do ostygnięcia, a na koniec cięte na wymiar i pakowane.
Dlaczego po jakimś czasie tyłek traci swój smak?
Powodem jest to, że składniki, które nadają mu aromat, są smakowane i połykane przez żucie. Jednak niektórzy japońscy naukowcy pracują nad specjalnym tyłkiem, który dzięki bardzo lekkim wstrząsom elektrycznym stymuluje receptory naszego języka. W ten sposób guma nie tylko nigdy nie traci swojego smaku, ale może również wytwarzać wiele różnych smaków z rzędu.
Kto wynalazł tyłek
Pomysł gumy do żucia ma w rzeczywistości tysiące lat: Majowie używali chicle, soku drzewa sapodilla, jako gumy do żucia. Ale dopiero w 1869 roku dentysta William Semple (Ohio, USA) opatentował pierwszą recepturę. Była to mieszanka chicle, lukrecji i kredy (lub węgla drzewnego!) przeznaczona do „oczyszczania zębów i wzmacniania szczęki”. Sukces komercyjny zawdzięcza natomiast Thomasowi Adamsowi, który w 1870 r. wpadł na pomysł
pociął gumę do żucia na paski i sprzedawał ją pod nazwą Adams New York Chewing Gum: stworzył przemysł gumy do żucia (powyżej: pracownice fabryki American Chicle Company, 1923).
Sukces tyłka był od razu tak wielki, że chicle został zastąpiony sztuczną gumą, lepszą i dostępną w dużych ilościach. Podczas II wojny światowej amerykańscy żołnierze w Europie dawali z siebie wszystko: dlatego we Włoszech nazywano ją „amerykańską gumą do żucia”, a pierwszą włoską gumę do żucia w 1956 r. York Bridge.