Również w tym roku miałam wielkie szczęście być obecna na Lido w Wenecji dla sławnych Festiwal Filmowy w Wenecji. Między jedną a drugą sesją zdałem sobie sprawę, jak prawdziwe było słynne powiedzenie, że kino to po prostu życie, ale bez martwych czasów: w Wenecji martwe czasy nie istnieją, całkowicie uniemożliwia się im czekanie przed wejściem do pokoju, przed krzykiem paparazzi pomiędzy Świetnie (słynny hotel na długiej plaży, który gościł gwiazdy w okresie festiwalu od lat 20. XX wieku) i? czerwony dywankonferencje prasowe i imprezy w domach produkcyjnych.
Ten abstrakcyjny montaż dni sprawia, że nieustannie czujemy się w filmie i, jak w filmie, nawet w Wenecji mogą się zdarzyć rzeczy najbardziej niejasne i nie do pomyślenia; podczas trzeciego wietrzenia z rzędu, po obejrzeniu światła słonecznego tylko przez trzydzieści minut od początku dnia, widzowie i krytycy zaczynają czuć się częścią jednej wielkiej rodziny i porzucić konwenanse społeczne.
Jeden z pierwszych dni o 8:30 w Wielkiej Sali, tuż przed startem Bard (film w konkursie meksykańskiego reżysera Alejandro Innaritu), zdarzyło się, że mój sąsiad przyjechał bez tchu i bez mrugnięcia okiem wyjął z plecaka jogurt i banana i przygotował tam, w dwunastym rzędzie, Twoje śniadanie. Ale zabawne fakty na tym się nie kończą!
Pierwszego dnia, kiedy podczas seansu „White Noise”, który rozpoczął się o 9 rano, stick zaczął wiercić się przed ekranem, prawdopodobnie zaniepokojony zamieszaniem, którego nie słyszał od roku.
festiwalowe życie
W całym tym chaosie, w słońcu lub w sypialni odbywają się najdziwniejsze i najciekawsze spotkania: poznałem aspirujący dyrektorzy poszukujący finansowania za swój pierwszy film młodzi zapłakani fani nie mogą się doczekać Timothee Chalamet lub Harry Stylesduchowi guru artystów i starzy dziennikarze gotowi opowiadać młodym ludziom o swoich przygodach.
Uczestnicząc w lido w okresie festiwalu, nauczyłam się przez lata, że wystawę można doświadczyć na bardzo różnych poziomach: moim celem zawsze było obejrzenie jak największej liczby filmów, granie na siedem codziennych pokazów tylko przybyć zmęczony w nocy, nie rozumiejąc zbyt wiele; z kolei w tym roku miałam okazję (również dzięki szalonemu systemowi rezerwacji miejsc) odetchnąć trochę więcej i przyjrzeć się innym podróżnikom.
Do najciekawszych i najbardziej osobliwych należą z pewnością faceci z Red Carpet: ludzie w każdym wieku, którzy czają się godzinami, czasem nawet śpią przy czerwonym dywanie, aby nie stracić najlepszej pozycji, by poczekać na paradę ulubionych gwiazd i zdobyć selfie lub autograf. Muszę powiedzieć, że kiedy przyjechałem, byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego sposobu przeżywania festiwalu, zmieniłem zdanie, gdy zobaczyłem, jak amerykański aktor wysiada z samochodu i jest bombardowany setkami błysków. Adam Kierowca: jej obecność i jej urok były przerażające, jak u wspaniałej Cate Blanchett czy Julianne Moore.
O adrenalina, uczucie bliskości z podobnymi osobowościamizawsze widziany tylko przez ekran, zabrał mnie też, tak bardzo, że w kolejnych dniach, przechodząc przed wejściem do Excelsiora, prawie zawsze spodziewałem się znaleźć, a nawet zobaczyć z daleka, niektóre z moich mitów, takie jak Willem Defoe lub Francisco Mały.
Krótko mówiąc, wnioski, które co roku daje mi Wenecja, zawsze skłaniają mnie do powrotu do następnego numeru. Satysfakcja z bycia pierwszym, który zobaczył wielkie arcydzieła i na chwilę skrzyżowania mojej drogi z wielkimi osobowościami, jest niezrównana i sprawia, że doświadczenie jest zawsze wyjątkowe i piękne.